|
Dużo się w polityce stało. Dużo się w polityce działo. Chłopcy - wzorem swoich wnuków z piaskownicy - przeszli z etapu "budujemy zamki z piasku" - do ataku. Czyli obrzucamy się znalezionymi w piaskownicy psimi odchodami. Z tak zwanej koalicji zrobiła się kloaka, a szambo polityczne zaczyna się powoli przelewać z pucharu na Wiejskiej. Niebawem wszyscy zaczniemy.. ale nie o tym teraz mowa. Przez ostatni tydzień miałem przyjemność obserwować stan polskiej służby zdrowia. Dużo się mówi o tym, że lekarze, pielęgniarki są nienależycie wynagradzani, oraz o tym, że potrzeba jakieś większych środków na ochronę zdrowia. I jest to niepodważalny fakt. Niewiele osób zapewne sobie zdaje sprawę , iż obecnie w Polsce funkcjonuje ustawa czy też przepis NKWD mówiący o tym, aby minimalne stawki wypłacać... lekarzom, nauczycielom. Nawet jak będziemy żyli w XII RP z tym przepisem nadal ci ludzie - od których przecież zależy niekiedy życie i zdrowie nas wszystkich - lub też wykształcenie polskiego społeczeństwa - będą żyli na granicy ubóstwa. Dla tych którzy może nie wiedzą na czym polega praca w szpitalu, krótka informacja o tym, co tak de facto robią poszczególne zawody: pielęgniarka: nie tylko daje zastrzyki i podaje lekarstwa. Pielęgniarka również podaje jedzenie tym pacjentom którzy sami nie mogą jeść. Przy obecnych stanach kadrowych w polskich szpitalach niejednokrotnie pielęgniarka wykonuje część pracy salowych. Praca ta jest niezwykle odpowiedzialna. Niewłaściwe czy tez podane omyłkowo leki mogą kogoś doprowadzić do ruiny lub nawet zabić. salowa: kiedyś zadawałem sobie pytanie co ta osoba tak naprawdę robi. Czy jest to tylko osoba która snuje się korytarzami i łazi po salach. Niestety prawda jest troszkę bardziej skomplikowana. Praca salowej jest trudna, brudna i śmierdząca. Codziennie rano musi ona doprowadzić on sterylnej czystości oddział na którym pracuje. To one podają kaczki i podcierają tyłki tym, którzy sami sobie tego zrobić nie mogą. To one dbają o czystość w oddziałowych wychodkach. To one pomagają pielęgniarkom w karmieniu tych, którzy sami sobie nie mogą sięgnąć łyżką do ust. lekarze: to od ich trafnego oka i błyskawicznej diagnozy stanu chorego zależy szybkość z jaką chory wraca do życia i zdrowia. Nie do pomyślenia jest dla mnie fakt, aby lekarz był na 48h przywiązany do łóżka. To od jego instrukcji przekazywanych innemu personelowi medycznemu zależy to, ile pacjenci potrzebują na bycie w szpitalu. Lekarz musi się stale szkolić i wymieniać doświadczeniami z kolegami z innych oddziałów, innych szpitali. Jest to zawód w którym nie ma się czasu wolnego, czasu dla rodziny, gdyż zawsze może okazać się, iż jest "tym jedynym niezastąpionym" w mieście, i to właśnie on musi opuścić ślub syna, aby ratować życie zupełnie obcej osoby! To on musi odebrać telefon o trzeciej rano, i asystować zdalnie w operacji przeprowadzanej może na drugim krańcu świata.. I w tym wszystkim mamy polityków, którzy będąc leczeni w ekskluzywnych klinikach rządowych na swoje przypadłości lepkich rąk i niewyparzonych pysków całe gówno wiedzą o prawdziwej pracy lekarza. Na oddziale na którym leżałem było (na oko) 60 łóżek. Na "zmianie" było 2 pielęgniarki, 3 salowe oraz 3-4 lekarzy (stale na oddziale). Średnio jedna osoba na 6 pacjentów. To jest praca na 48h godzin na dobę, non stop na obrotach. Każde dobre słowo powiedziane do personelu daje im siłę do działania. Ale dobrymi słowami nie da sie najeść. Większość z poznanych przeze mnie pracowników szpitala pracowało w nim około 20, 30 lat. Doświadczenie ogromne, ale... pensje wciąż na poziomie stażysty. Będę mówił gdzie mogę o ciężkiej pracy służby zdrowia, i wspierał ich, chociażby za pomocą takich tekstów..... |